Historia DOGid - od identyfikatorów z 2006 roku do bazy zwierząt i kotka Emily, która wróciła do domu z Francji

Zwierzęta uciekają, a DOGid od 2006 roku szuka sposobu, żeby wracały do domu. Opowiadamy, jak zwykły identyfikator zmienił się w bazę z ponad milionem zwierząt, i przypominamy kotkę Emily, którą numer z zawieszki sprowadził do domu z odległości 6700 kilometrów.

Tak to już jest, że zwierzęta uciekają. Dla opiekuna to jedna z najgorszych chwil, dla psa czy kota stres i realne niebezpieczeństwo. DOGid powstał z prostego założenia: zagubione zwierzę ma wrócić do domu jak najszybciej, a znalazca ma mieć pod ręką sposób, żeby to umożliwić. Opisujemy, jak od identyfikatorów z 2006 roku doszliśmy do bazy z ponad milionem zwierząt, i przypominamy historię kotki Emily, która dzięki zawieszce ze szczepienia wróciła do domu z odległości 6700 kilometrów.

Od identyfikatorów w 2006 roku do DOGid

Kochamy zwierzęta i już od 2006 roku szukaliśmy skutecznego sposobu na powrót zagubionych pupili do domu. Początkowo oferowaliśmy zwykłe identyfikatory, które przyjęły się na polskim rynku weterynaryjnym. Ich skuteczność nie była jednak tak wysoka, jak chcieliśmy: znalazca widział numer, ale nie miał gdzie go sprawdzić, a właściciel nie miał gdzie go zarejestrować.

W ten sposób narodził się pomysł na DOG ID. W 2012 roku wprowadziliśmy go w życie jako projekt, którego celem jest jak najszybsze odnajdywanie zagubionych zwierząt. Podstawą jest zarejestrowany identyfikator DOGid, który pies otrzymuje w lecznicy weterynaryjnej przy szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Zawieszka trafia na obrożę, a jej numer do bazy. Największa zaleta takiego rozwiązania: znalazca może od razu wyszukać właściciela po numerze, w wyszukiwarce na stronie głównej dogid.pl, bez czytnika i bez wizyty w lecznicy.

Sam numer nie zdradza niczego osobie postronnej. Nazwisko, adres i e-mail zostają w bazie, a kontakt odbywa się za jej pośrednictwem. Ten mechanizm działa od kilkunastu lat i to on stoi za powrotami, o których czytamy w wiadomościach od opiekunów.

Historia kotki Emily - 6700 kilometrów do domu

DOGid pomógł już odnaleźć wiele zwierząt, ale opowieść, którą przytaczamy najczęściej, wydarzyła się w Stanach Zjednoczonych i pokazuje, ile potrafi zdziałać zwykła zawieszka z numerem lecznicy.

Jednoroczna kotka zniknęła z domu w Appleton w stanie Wisconsin pod koniec września 2005 roku. Emily była kociakiem bardzo aktywnym. Żądna przygód, lubiła dalekie spacery i często oddalała się od swojego miejsca zamieszkania. Miała już zresztą za sobą dwutygodniowy pobyt w schronisku dla zwierząt, zanim udało się ją zlokalizować. Gdy kotka ponownie zniknęła, rodzina straciła nadzieję na jej odnalezienie.

Po ponad trzech tygodniach państwo McElhiney otrzymali telefon od swojego lekarza weterynarii z radosną wiadomością: Emily się znalazła. Jak się okazało, osoba, która znalazła kotkę, zauważyła identyfikator zawieszony przy jej obroży, amerykański odpowiednik zawieszki DOGid. Był tam numer telefonu do lecznicy, w której kotka była szczepiona.

Byłaby to historia, jakich wiele, gdyby nie fakt, że telefon w sprawie zaginionej kotki zadzwonił z Francji. Emily przebyła ponad 6700 kilometrów.

Jak to się mogło stać

Emily, jak wspomnieliśmy, lubiła spacerować. W pobliżu jej domu znajdowało się centrum dystrybucji firmy papierniczej. Kotka wskoczyła do kontenera z belami papieru, który został załadowany na ciężarówkę i przewieziony do Chicago. Po czterodniowej podróży pociągiem kolejnym przystankiem było miasto Halifax w Nowej Szkocji, skąd kotka popłynęła statkiem do Antwerpii w Belgii. Stamtąd znowu statkiem, w tygodniową podróż do Francji, po czym ponowny przeładunek i ostatnie dziesięć kilometrów do miejsca docelowego w Nancy.

Kontener ostatecznie otworzono w firmie Raflatac, zajmującej się laminowaniem i etykietowaniem. Francuscy pracownicy byli zaskoczeni, gdy znaleźli w środku spragnionego i głodnego kota. Podróżniczkę nazwali „Raflacata" i natychmiast zadzwonili pod numer z zawieszki. Kotka spędziła jeszcze kolejny miesiąc w „areszcie", ponieważ zgodnie z prawem francuskim zwierzęta w takiej sytuacji muszą przejść kwarantannę.

Gdy odosobnienie się skończyło, linia lotnicza zaproponowała, że przewiezie ją do domu z „eskortą" - za darmo i w klasie biznes. Zgubę z przyjemnością i dumą eskortował pracownik firmy Raflatac, George Chiladze. Na lotnisku oprócz szczęśliwej rodziny czekały tłumy dziennikarzy i fotoreporterów. Kotka Emily na jakiś czas stała się bohaterką mediów po obu stronach Atlantyku.

Co uratowało Emily - zawieszka z numerem, pod którym ktoś odbiera

W całej tej historii nie było ani chipa, ani GPS-u. Zadziałał najprostszy element: znaczek przy obroży, który każdy przechodzień odczyta bez sprzętu, oraz numer telefonu, pod którym ktoś odbiera i wie, czyje to zwierzę. Dokładnie tak działa identyfikator DOGid wydawany przy szczepieniu przeciwko wściekliźnie: zawieszka ma 12-cyfrowy numer i kod QR, a po zeskanowaniu kodu telefonem znalazca trafia prosto do wyszukiwarki. Jak odczytać numer i gdzie go szukać, gdy zawieszka się zgubi, opisaliśmy w artykule o identyfikatorze szczepienia przeciwko wściekliźnie.

Różnica względem amerykańskiego znaczka z 2005 roku jest jedna, ale istotna. Numer DOGid prowadzi do bazy, w której zapisana jest i lecznica, i kontakt do właściciela, a właściciel sam aktualizuje swój telefon. Lecznica bywa zamknięta po godzinach, zmienia adres albo kończy działalność; baza działa całą dobę, a obok niej infolinia 914 222 222. Gdy opiekun zmieni numer telefonu, poprawia dane na koncie, a zawieszka na obroży pozostaje ta sama.

DOGid dziś

Od pierwszych identyfikatorów minęło 20 lat. W bazie DOGid jest ponad 1,3 miliona zarejestrowanych zwierząt, współpracuje z nami ponad 4 500 lecznic z całej Polski, a rocznie do domu wraca dzięki systemowi ponad 1 100 psów. Zawieszkę uzupełnia mikroczip: ta sama wyszukiwarka obsługuje 12-cyfrowe numery zawieszek i 15-cyfrowe numery chipów, więc znalazca sprawdza jeden i drugi w tym samym miejscu.

Właściciel dostaje przy tym coś, czego w 2006 roku nie było: konto z danymi pupila, aplikację mobilną na iOS i Androida oraz SMS-owe przypomnienia o kolejnym szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Lekarz weterynarii rejestruje zawieszkę i chip od razu w lecznicy, a schroniska i fundacje prowadzą w DOGid kartoteki swoich podopiecznych. Dla znalazcy droga jest wciąż tak samo krótka jak w Nancy w 2005 roku: odczytać numer, wpisać go w wyszukiwarkę albo zeskanować kod QR i zadzwonić.

Numer chipa zarejestrowany w DOGid działa też poza Polską. Baza należy do Europetnet, europejskiej sieci krajowych rejestrów z 26 krajów z siedzibą w Brukseli. Gdyby dziś jakaś Emily wyjechała w kontenerze z Polski, wyszukiwarka Pet ID-search na europetnet.org wskazałaby bazę DOGid, a stamtąd droga do właściciela zajmuje minutę.

Za kilkanaście miesięcy znakowanie i rejestracja psów staną się obowiązkowe. Ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów została podpisana w czerwcu 2026 roku, a obowiązki zaczną działać po 24-miesięcznym vacatio legis. Zasada, z którą zaczynaliśmy dwadzieścia lat temu, nie zmieni się: zwierzę z numerem, który prowadzi do właściciela, wraca do domu. Zwierzę bez numeru liczy na szczęście.